Postaw na sport
Oskar Szproch
Sportowiec
Home«
Sylwetka«
Aktualności«
Prasa«
Kariera«
Drużyna«
Księga gości«
Sponsorzy«
Wyniki/Zawody«
Kontakt«
Sprzęt«
Ciekawsze wyjazdy«
Kariera

przyszła pora na napisanie kilku słów na temat mojej kariery.

od razu informuję, że nie znajdzie się tu wiele o rowerze, ani o sporcie wogóle, a raczej takie moje CV.

Urodziłem się w Lublinie. Wychowałem i uczyłem w Kielcach. W szkole podstawowej uczestniczyłem w kilku olimpiadach na szczeblu wojewódzkim i bodajże z fizyki byłem nawet w ścisłym finale. Od tamtej pory coraz gorzej z tą fizyką. Chyba już nawet nie byłbym w stanie rozwiązać równania Schrödingera dla roweru. Starzeję się.

W szkole średniej jak to w liceum głównie się balowało. Ukoronowaniem wszelkich imprez była studniówka jak najbardziej pozytywna. W tym czasie nauczyłem się programować w pascalu, potem samotnie już w asemblerze. Udało mi się nawet ukończyć jakiś tam konkurs informatyczny, a ukoronowaniem wszystkich prac, było stworzenie w pascalu własnych mechanizmów działających jak polimorfizm i wirtualność, o których w owym czasie nawet nie słyszałem. No i własny interpreter relacyjnej bazy danych, o których też nawet nie słyszałem, no bo skąd? Za to usłyszałem ze dwa razy, że jest taki język jak C i że podobno jest kosmicznie fajny.

Świetnie zdałem egzaminy na studia i z wynikiem 107/150pkt (fizyka 50/50) dostałem się na elektrotechnikę na AGH. Trochę mnie to przeraziło, bo nie za bardzo odróżniałem opornik od rezystora (sic!). ale jakoś z przygodami ciągnąłem naprzód. Na pierwszym roku pierwsze załamanie. Jezyk C to taki drugi pascal, a polimorfizm i metody wirtualne oraz relacyjne bazy danych znane są już od dziesięcioleci. Co gorsza wszystkie problemy z konkursów są rozwiązanie w książce Wirtha. A ja kolejny raz odkrywałem Ameryke!. (zamiast jeżdzić na rowerze). Jako że planowałem dogłebnie poznać tajniki elektrotechniki teoretycznej (w skrócie "drutów") udało mi sie powtórzyć drugi rok, przez co moje studia nieco się wydłużyły.

Niemniej niezrażony niepowodzeniami dwa ostatnie lata ostro operowałem w grupie naukowej Elektroniki Przemysłowej, gdzie to nawet udawało mi sie stworzyć jakieś artykuły na sesję kół naukowych i coś tam nawet punktowanego zająć. To tu dowiedziałem się, że trzeba iść do roboty, a nie zbijać bąki bawiąc sie w naukowe zabawki na uczelni. Z takim nastawieniem obrona pracy magisterskiej przeciągnęła się jeszcze ze dwa lata, ale udało mi się w końcu obronić. Nie wiem niestety z jakim wynikiem, bo od dwóch prawie lat nie raczyłem pojawić się po odbiór dyplomu. Ale niedługo to załatwię. Na pewno. Na zawsze.

Wracając do pracy. Jeszcze na studiach pracowałem  co nieco jako komiwojażer w pewnej firmie od kablówki. Ciakawa była praca, ale z braku chęci wiele się nie zdziałało. Rownież finansowo przestało się obu stronom opłacać to zostałem zwolniony za swoją jak najbardziej inicjatywą.

Po studiach podjąłem pracę w firmie IGE-XAO, którą to wspominam bardzo miło. Fajnie było coś poprogramować i to jeszcze z zagadnień elektrycznych, które już tak obce mi nie były jak jeszcze 5 lat wcześniej. Pracowałem tam przeszło rok. Zdążyłem kupić nową kolarkę (na raty) i buty narciarskie, kiedy to zorientowałem się, że bank nie da mi kredytu na mieszkanie przy tak skandalicznie niskiej pensji (jak na samodzielnego programistę w Krakowie) i zmieniłem firme. Zatrudniłem się w Robobacie (obecnie Autodesk), gdzie pracuje juz dwa lata, pisząc Autocadowy programik do konstrukcji żelbetowych.

W międzyczasie zdążyłem się ożenić i urodzić córki (znaczy żona, nie ja) Matyldę i Lenę. Starsza strasznie mnie lubi, a najbardziej jak mnie nie ma. Młodsza jeszcze mnie nie lubi. Kupiłem też mieszkanie w Olkuszu, odremontowałem i obecnie w wolnym czasie je urządzam.

Co dalej? Mam ochotę brykać dalej, noszę się zakupem nowej kolarki. Marzy mi się Trek Madone 5.2 lub 5.5.

PS. marzenia się spełniają. Madone 5.2 już jest. Teraz robię inne ciekawe rzeczy.

KSIĘGA GOŚCI
Mariusz Cieklinski
Witka fajna strona!! -no iii ten rower wypas na maxa!! -wytrwałości w treningach!! pozdrawiam
SONDA
Co w rowerowaniu najbardziej mnie rajcuje?
psy, słupy i inne płoty
ciśnienie w odwłoku
nakajima za blachą
ostrzał z moździerza
smar z łańcucha
nie mam szosówki
mówią mi "chłopie", chociaż nie mam dzwonka
przed
po
Oskar LOSOWE ZDJĘCIE
Brak zdjęć w galerii.
Szproch POLECAM STRONY
LICZNIK WEJŚĆ
Ilość wizyt:
31580
Ilość odsłon: 51944
Strona prowadzona jest w serwisie www.LudzieSportu.pl - postaw na sport © LudzieSportu.pl