|
|
|
| | Wtorek 15.05.2012 |  12 maja w Warszawie przejechałem swój pierwszy oficjalny brevet 200km. Chciałem zobaczyć jak to wygląda zanim w najbliższą sobotę pojedziemy takie coś w Miechowie, żeby czegoś ważnego w organizacji nie przegapić.
Jadąc w Wojtkiem na nocleg (w pobliżu startu) stwierdziliśmy, ze skorzystamy z trasy brevetu i ostatnie 70 km do Warki na Ursynów pojedziemy wg opisu. Było to i dobre i niedobre posuniecie. Dobre bo poznaliśmy trasę (a była strasznie namieszana) i niedobre bo owe 70km jechaliśmy ponad 3h i wyszło ze 150km. Niemniej wsparci telefonicznie przez komandora trasy nie zaginęliśmy bez wieści.
Ranek był piękny kolarski. Ale już 5 minut przed startem zaczęło kropić. I tak zostało prawie aż do końca. W związku z zapowiadającą się mokra i chłodną aura założyłem wszystko co miałem - kurtkę, ... |
| | | | Poniedziałek 30.05.2011 |  Żyję, jest nowa aktualność. Wcześniej nic nie pisałem, bo nic nie robiłem ciekawego.
Tej jedynej majowej soboty była pogoda, w którą psa bym z budy nie wypędził, a jednak zdecydowałem się pojechać i to 700. Kicha była od samego początku, z perspektywami na przejaśnienie. Pozostały tylko perspektywy. do 17 jeszcze było na tyle ciepło (~12*), że można było jakoś jechać. Niemniej tempo w okolicach 37-40km/h skutecznie wychłodziło i zniechęciło do jazdy moje ciało. Zziębnięty i ociekający wodą zrezygnowałem po 200km, jak większość doświadczonych kolarzy, jeszcze przed nadejściem jakiś poważnych kłopotów zdrowotnych. Trzech czy czterech następnych poddało się po następnej setce, jeszcze przed rozpoczęciem nocy.
Grupa "500" jechała trochę wolniej, więc też nie wychłodzili się aż tak i dotrwali do rana. Gratulacje dla nich za odwagę i hart ducha. Mam nadzieję, że nie odbije się to na ich zdrowiu. Z różnych źródeł słyszę, że kilku z nich cierpi na przeziębione kolana czy inne dolegliwości. Oby udało im się szybko wykurować, bo pogoda poprawiła się z dnia na dzień. |
| | | | Piątek 10.09.2010 |  Fizycznych przygotowań do tego wyścigu nie było. Wiosną pogoda nie rozpieszczała, więc przestałem się interesować jakimkolwiek sensownym treningiem kolarskim. Owszem jeździłem tu i tam, ale tak naprawdę to większość tegorocznych kilometrów natłukłem na sześćsetce w Gliwicach i u Rebego na 480. Tak mało nie jeździłem nawet podczas mojego drugiego Imagisu (...)
Więcej w Wyniki/Zawody |
| | | | Piątek 09.07.2010 |  Miało nie być maratonu w Puławach. Ale Krzysiek nie po to przygotowywał się całą zimę i wiosnę, żeby dać za wygraną. Szybko wytyczył 56,6km trasę z małą ilością hopek (70m w pionie), z małym ruchem kołowym i bardzo dobrym bądź dość dobrym asfaltem. Zebrał ekipę, załatwił busa i na szybko pojechali.
Chłopaki wystartowali w sobotę 5 po ósmej od sołtysa w Grabowie pod Warszawą.
Przez pierwszych kilka kółek na czele siedział Perki z Warszawy, potem został zmieniony przez trzech innych kolarzy. Chłopaki zasuwali równo. Nawet za równo, bo na każdym kółku nadrabiali 5 minut w stosunku do planowanego czasu przejazdu, jadąc z prędkością średnią około lub ponad 40km/h.
Kiedy po południu wracając z wakacji, pojawiłem się w okolicy, mieli z jazdy 20 minut do przodu. Oczywiście zysk czasowy z pierwszych ... |
| | | | Poniedziałek 10.05.2010 |  Pogoda ładna, ładnie pada, ładnie też jest chłodno.
Pierwsze wiadomości mamy takie, że na razie z moją formą kiepsko. Co prawda umiem już przejechać 200km w 6h, ale to zaledwie 1/4 tego co trzeba w lipcu w Puławach.
Na razie się nie zapowiada, że dam rade, ale będę robił ile się da, żeby się dało.
W każdym razie organizacja Bałtyk-Bieszczady idzie naprzód, zapisało się już ponad 100 osób, ale niewiele wpłaciło. Myślę, że termin wpłat jest zbyt wczesny i to dlatego tak. Ale z drugiej strony rozumiem organizatora. Musi wiedzieć ile osób pojedzie na pewno. Jeśli nie będzie funduszy, to ciężko wyłożyć na prawie tygodniowe utrzymanie setki chłopa, z własnej kieszeni. I to chłopa jadącego rowerem przez całą Polskę.
No ale u mnie na razie kicha. Jest połowa maja a ja nie przejechałem jeszcze żadnej trzysetki. I nie zanosi się, że zrobię to w najbliższym czasie. Chyba dopiero w Radlinie jak dożyję. Tam jest niby 450, ale chyba daruję sobie trzecią pętlę i na 450 pojadę do Rebego do Włocławka na początku czerwca. |
|
| [1] 2 3 4 5 6 7 8 9 ... [Następne] [Koniec] |
|
|
|